Osobista Historia Djazzpory

A tu Osobista Historia Djazzpory

Pewnego pięknego, zimowego wieczoru 2002 roku po koncercie Galimadjaz Trio w Jazzgocie, podszedł do mnie Marcel Kuśmierczyk i oznajmił, że na Puławskiej zaczyna działać świeże miejsce – Galeria Off. Wiedziałem, że sprawami artystycznymi zajmuje się tam Zuza Ziomecka. Niedługo po spotkaniu z Marcelem postanowiłem sporządzić plan imprezy z muzyką improwizowaną na nadchodzący rok. Był to plan orientacyjny, zakładający wstępne składy, pokazy wizualne oraz budżet. Z takim papierem w ręku poszedłem na spotkanie do Galerii Off. Rozmowa z Zuzą była przyjemna i rzeczowa. W zasadzie od razu doszliśmy do porozumienia w kwestii charakteru imprezy. Zuza zresztą zapoczątkowała już wcześniej takie wieczory w czwartki i chciała żebym przejął tę inicjatywę, miała też gotową nazwę: „Djazzpora”. Uzgodniliśmy niewysoki budżet (około 500zl na wieczór), w który wliczyłem wizualizacje, a także występy Dj Lenara, z którym wkrótce miałem prowadzić Djazzporę w Galerii Off. I tak to się zaczęło.

Choć początki były niełatwe. Ciągle zmieniał się dzień w którym miała odbywać się impreza. Doszło do tego, że pierwsza ulotka, którą zaprojektowałem i wydrukowałem w ilości 5 tysięcy egzemplarzy (!!!) miała wpisany „każdy czwartek” zamiast „każda niedziela”! To właśnie niedziela stała się dniem DjaZZpory, a mnie czekało zrobienie stempla o treści: „Djazzpora co niedziela” i zamazywanie markerem „czwartków” na 5 tysiącach ulotek. Pomagał mi w tym dzielnie Lenar i Aga Rasińska. Na szczęście moja, dość paskudna, ulotka z nieczytelnym tagiem miała krótki żywot. Na horyzoncie pojawił się Robert Czajka, któremu zleciłem zrobienie kompletnego designu Djazzpory – ulotki, plakaty, okładki płyt itd. Robert spisał się świetnie, bez dwóch zdań. Nowe ulotki były piękne.

Z tygodnia na tydzień organizowaliśmy koncerty, pokazy slajdów, filmów oraz sety Dj’ów. Na początku mieliśmy do dyspozycji tylko małą salę Galerii Off. Odbyło się tam parę świetnych koncertów Djazzpory. Pierwsza i niezapomniana edycja imprezy – duet SzaZa – czyli Szamburski, Zakrocki. Pamiętam mało komfortowe warunki do grania naszej cichutkiej muzyki, ale daliśmy radę. Potem Tygaduo – czyli Norbert Kubacz i Macio Moretti – to były piękne chwile… Z czasem, gdy Djazzpora rozbuchała się i zaczęła ściągać coraz więcej ludzi, ogarnęliśmy cały klub, czyli dwie sale. Na małej, „czarnej”, grał djLenar, czasami w duecie z D’Artem, tutaj też puszczaliśmy slajdy Marcina Tworosa, Agi Rasińskiej, Michała Żuberka… Na sali Dużej, która stanowiła atelier Teatru Nowego odbywała się właściwa część Djazzpory czyli koncerty muzyki improwizowanej! Składy, w których grali muzycy ustalałem z miesięcznym wyprzedzeniem, tak aby wszystko na czas dotarło do mediów i prasy. Miałem spore doświadczenie wyniesione z Galimadjazu, który organizował Patryk Zakrocki i dzięki temu między innymi znałem wielu muzyków. Starałem się konfrontować muzyków w duetach, triach, góra kwartetach. Uważałem, że muzyka improwizowana zyskuje wtedy na klarowności i bywa bardziej zjadliwa dla słuchacza. Większe składy okazywały się często mocno chaotyczne, co niekoniecznie dobrze rzutowało na walory artystyczne występów. Najlepiej wspominam duety i tria. Oczywiście miałem do dyspozycji ograniczoną liczbę muzyków, byli to głównie moi znajomi, ale ilość konfiguracji i połączeń nie pozwalała na powtórki. Dochodziły również nowe twarze, ale baza ograniczała się do 20 – 30 muzyków. Jak dziś pamiętam świetny występ Piotra Kalińskiego z Patrykiem na machiny perkusyjne, które chłopcy sami skonstruowali! Kolejny mistrzowski koncert w zaaranżowanym pokoju na szóstym piętrze – Macio Moretti i Magneto Bartek wystąpili tuż po zawiązaniu się zespołu Mitch and Mitch! Tomek Duda w duecie z Michałem Górczyńskim albo recitale solo Seby Wypycha i Piotra Czernego to też genialne Djazzpory, na których odczuwałem ogromną satysfakcję i radość, że gdzieś tam ja też za tym stoję. Za własne pieniądze drukowaliśmy plakaty i ulotki, woziliśmy sprzęt, dzwoniliśmy, no i promowaliśmy jak się dało imprezę. Był czas, kiedy z djLenarem siedziałem i kserowałem na papierze A3 plakaty, a potem rozlepialiśmy je masowo po mieście. Chcieliśmy ściągnąć na naszą imprezę jak najwięcej ludzi. Czasami to wychodziło, bywało wtedy na Djazzporach ponad sto osób… Ale były też fatalne pod względem frekwencji koncerty, takie dla dwóch, trzech osób. Opadały mi wtedy ręce i wątpiłem w sens tego działania, ale twardo wysyłałem esemesy do znajomych. Pamiętam jak dziś rewelacyjny koncert Bronka Szałańskiego, który grał w trio z Romkiem Ślefarskim i Hubertem Zemlerem, słuchało go pięć osób! Dla mnie jako organizatora były to ciężkie chwile, szczególnie gdy obliczałem budżet imprezy z Pawłem Kowalem albo Jankiem Ołdakowskim ówczesnymi szefami Galerii Off. Wspomniałem o Piotrze Czernym - to znakomita postać, która przewinęła się przez Djazzporę. Piotr rejestrował i realizował na żywo wiele koncertów. Dodawał efekty, miksował i wszystko nabierało dodatkowej magii, przestrzeni. Generalnie zasługi Piotra Czernego dla Djazzpory są nieodzowne. Czerny drukował nawet okładki na koncertowe nagrania archiwalne, choć były utrzymane w stylistyce „FisDur Rec”, do dziś wzruszają mnie do łez.

Z czasem nasza djazzporowa działalność wyszła z Galerii Off. Przyczyną były oczywiście utarczki finansowo - organizacyjne z klubem i po prostu zmęczenie materiału. Współżyliśmy z Galerią prawie dwa lata, co tu się dziwić. Teraz przyszła kolej na inne miejsca w Warszawie, ale także w Polsce. W styczniu 2004 pierwsza, uwolniona edycja Djazzpory w Jazzgocie zagrał „Laptok”. Kuba Kossak, Macio Moretti, Sebastian Wypych dali popis dla niemal dwustu osób, które wcisnęły się do klubu. Wizualizacje na żywo sporządzał Vj Matemito Braun, grał Dj Lenar imprezie towarzyszył wernisaż Roberta Czajki. W maju objazdowa edycja z Mikołajem Trzaską, Wojtkiem Mazolewskim i Maciem Morettim. Djazzpora zagrała w Łodzi, Poznaniu, Warszawie, Tychach, Gdyni. Nie ukrywam, że za tym sukcesem stał djLenar, to on dopiął wszystko na ostani guzik, wyliczył i na końcu gdy o 5tej nad ranem dotarliśmy do Wawy, zostawił przy aucie karton płyt, koszulek i materiałów promocyjnych, które nie muszę dodawać – ktoś sobie wziął.

Za nami magiczne Djazzpory w stołecznej Galerii Pruderia. Tam zagraliśmy z Dj Olive i tam też wystąpili solo Raphael Rogiński oraz Tomasz Duda. Dla mnie osobiście jedne z najciekawszych Djazzpor. W końcu w 2005 roku dotarliśmy na salony. Zorganizowałem koncert na VII spotkaniach z muzyką Witolda Lutosławskiego, gdzie moi ukochani muzycy grali z Andrzejem Bauerem, wreszcie dostali normalne pieniądze! No i wreszcie – apropos normalnych pieniędzy, dostaliśmy jako stowarzyszenie LADO – dofinansowanie z miasta Warszawy i robimy wspaniałe Djazzpory wna Chłodnej 25. Znowu spotykają się muzycy, artyści, tworzy się świetna platforma wymiany energii i pomysłów, powstają nowe znajomości, projekty, I o to chodzi!

Chcemy kontynuować idee Djazzpory, łączyć ludzi w różne, ciekawe składy, ściągać muzyków z Zachodu, rozwijać możliwości kolektywnej improwizacji i w ogóle wszystko co najlepsze. Czekajcie na następne edycje Djazzpory, na pewno was nie zawiedziemy.

web support: Popfabryka / www.popfabryka.com       mecenat: